Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 10.07.2025 uwzględniając wszystkie działy
-
Witajcie w kolejnym wywiadzie! Dziś porozmawiamy z osobą, której nikomu nie trzeba przedstawiać — poznajcie @ Caluj_W_Pierscien , pełniącego rolę admina serwerze DD2#1. Zapraszamy do lektury! Kolor biały - ja Kolor pomarańczowy - @ Caluj_W_Pierscien - Cześć! Dzięki, że zgodziłeś się na rozmowę ze mną. Bardzo się cieszę, że możemy porozmawiać. Na początek możesz opowiedzieć parę słów o sobie? Czym się zajmujesz, co Cię obecnie pochłania najbardziej? - Hej! Dzięki za cierpliwość i fajne podejście do tematu. Mam na imię Arek, ale w świecie gier występuję jako Caluj_W_Pierscien – nick nieprzypadkowy, wiadomo 😄. Od lat siedzę w CS-ie 1.6 jako admin, ogarniam porządek, klimat i od czasu do czasu lubię sobie też przycisnąć jak za starych dobrych czasów. Poza tym ostatnio wkręciłem się mocno w OGame – gram na argentyńskim serwerze Galatea jako i sporo czasu schodzi mi na ekspedycje i rozwój konta. W czerwcu mam urwanie głowy w realu, więc z czasem krucho, ale cieszę się, że możemy pogadać. Na co dzień działam w logistyce, mam zaplecze w HR i interesuję się wszystkim, co dotyczy ludzi, technologii i dobrej strategii – zarówno w życiu, jak i w grach. - To może zacznijmy od tego skąd się wziął Twój pomysł na nick? Jak sam mówisz, nieprzypadkowy. Miało to jakieś głębsze znaczenie? - Mój nick to Caluj_w_Pierscien, bo kiedyś usłyszałem ten zwrot w kawałku Gurala - mojego ulubionego twórcy. Od razu mi się spodobał. Dla mnie ma wymiar symboliczny, kojarzy się z dominacją, pozycją wyższą w hierarchii. Trochę z przymrużeniem oka, ale niesie konkretny przekaz. - No to teraz wszystko jasne — Gural + dominacja = nick, który zostaje w głowie. Przejdźmy do Twoich korzeni gamingowych. Wspomniałeś, że od lat jesteś związany z CS-em 1.6 – w dodatku jako admin. Jak to się zaczęło? Skąd pomysł, żeby nie tylko grać, ale też pilnować porządku i klimatu na serwerze? - Wszystko zaczęło się, gdy miałem może z 13 lat. W pierwszy dzień, kiedy podłączyli mi internet, kolega kazał mi zainstalować Skype’a, po czym... poszedł do domu. Połączyliśmy się i od razu zapodał mi, żebym ściągnął CS-a. Miałem wtedy radiowy internet - czyli taki, co potrafił się zaciąć w najmniej odpowiednim momencie. Jak grało się bez lagów, to ogarniałem całkiem dobrze, ale jak zaczynało ciąć, to... kopałem w komputer, bo jeszcze nie wiedziałem, że to przez neta. Czułem się trochę jak gość z dużymi ambicjami, ale bez środków, żeby je zrealizować - wiesz, frustracja z domieszką pasji. Adminowanie zaczynałem na serwerze z SxS-em, tym anty-cheatem, więc cziterów praktycznie nie było. Skupialiśmy się na budowaniu atmosfery, klimatu – dlatego nasz serwer zawsze był pełen ludzi.Jak dołączyłem później do naszej sieci, to wróciło to uczucie z początku: sielski klimat, fajna ekipa, dużo śmiechu. Z Jareczkiem nawet kilka razy się spiknąłem w Londynie, haha. CS 1.6 to nie była tylko gra- to był sposób na ludzi, relacje, no i nauka odpowiedzialności... chociaż nie zawsze grzeczna ;). - Stare, piękne dobre czasy :) Spotkałeś się nawet z naszym Jareczkiem w Londynie :D Skoro wspomnieliśmy o Londynie, to pracujesz i mieszkasz tam na co dzień? - Tak, mieszkam na stałe w UK, godzinę od Londynu. A Jareczek to mega ziomal, na żywo jest jeszcze zabawniejszy niż w CS - serio, dobry chłop. Wcześniej mieszkałem we Francji i w Holandii zanim na dobre wyjechałem z Polski, ale w UK już siedzę 10 lat. Chociaż nie wiem, ile jeszcze będę ten Zachód tolerował, haha ;). - Wspomniałeś, że nie wiesz, jak długo jeszcze wytrzymasz ten „zachodni klimat” :D Masz już w głowie jakiś plan B? Myślisz o powrocie do Polski, czy może kusi Cię coś zupełnie innego Azja, góry, a może kompletna cisza gdzieś na końcu świata? - Haha, no powiem Ci, że coś w tym jest. Moja dziewczyna jest z Madagaskaru i serio czasem nachodzą mnie takie myśli, żeby rzucić to wszystko i przenieść się właśnie tam. Żyć spokojnie, mieć swoje kurki, świnki, warzywka... totalny reset. Bez tego całego zachodniego wyścigu, bez biurokracji, która dusi się już we własnym ciężarze. Po prostu prostsze życie, bliżej natury, dalej od tego całego popieprzonego systemu. I wiesz co... im więcej o tym myślę, tym mniej to brzmi jak żart... - No właśnie – mówisz o ucieczce od systemu, wyścigu i biurokracji… A jak to wygląda u Ciebie teraz zawodowo? Czujesz się jeszcze częścią tego „wyścigu szczurów”, czy może już znalazłeś sposób, żeby pracować po swojemu, na własnych zasadach? - Nigdy się nie czułem częścią tego systemu. Może przez pierwsze 5 minut po wejściu do pracy – potem już tylko świadomość, że jestem kolejnym trybem w tej chorej maszynie. Niestety, jak przeciętność Cię nie urządza, tak jak mnie, to musisz w tym wyścigu brać udział. Nie ma romantycznych opowieści o pracy na własnych zasadach – robisz, żeby mieć to, co chcesz. Kropka :). - Skoro już o pracy mowa – jestem ciekaw, jak wyglądała Twoja droga wcześniej. Co studiowałeś albo czym się zajmowałeś zanim wszedłeś w logistykę? Czy to była świadoma decyzja, czy raczej los tak rzucił kośćmi? - Na początku to był raczej przypadek - zacząłem od pracy w UPS jako klerk, ogarniałem papiery, byłem też administratorem towarów niebezpiecznych i pierwszym ratownikiem. Potem wszedłem we własną firmę transportową, ale rynek w UK tak docisnął, że właśnie ją domykam - może jeszcze miesiąc, dwa i koniec. Logistyka została, ale teraz celuję w korpo, żeby trochę odsapnąć od tego całego zamieszania, papierologii i ciągłej walki. Po drodze zrobiłem licencjat z HR, więc sporo rozumiem też od strony ludzi i organizacji. Teraz to już bardziej świadome decyzje niż rzut kością. - Czyli wygląda na to, że droga do logistyki była trochę z przypadku, a trochę z potrzeby chwili. Jak wyglądał ten zawodowy początek? Od czego się zaczęło i jak to się rozwinęło w kierunku HR i własnej firmy? - Na początku to był raczej przypadek - zacząłem od pracy w UPS jako klerk, ogarniałem papiery, byłem też administratorem towarów niebezpiecznych i pierwszym ratownikiem. Potem wszedłem we własną firmę transportową, ale rynek w UK tak docisnął, że właśnie ją domykam - może jeszcze miesiąc, dwa i koniec. Logistyka została, ale teraz celuję w korpo, żeby trochę odsapnąć od tego całego zamieszania, papierologii i ciągłej walki. Po drodze zrobiłem licencjat z HR, więc sporo rozumiem też od strony ludzi i organizacji. Teraz to już bardziej świadome decyzje niż rzut kością. - Skoro już o pracy mowa – jestem ciekaw, jak wyglądała Twoja droga wcześniej. Co studiowałeś albo czym się zajmowałeś zanim wszedłeś w logistykę? Czy to była świadoma decyzja, czy raczej los tak rzucił kośćmi? - Na początku to był raczej przypadek - zacząłem od pracy w UPS jako klerk, ogarniałem papiery, byłem też administratorem towarów niebezpiecznych i pierwszym ratownikiem. Potem wszedłem we własną firmę transportową, ale rynek w UK tak docisnął, że właśnie ją domykam - może jeszcze miesiąc, dwa i koniec.Logistyka została, ale teraz celuję w korpo, żeby trochę odsapnąć od tego całego zamieszania, papierologii i ciągłej walki. Po drodze zrobiłem licencjat z HR, więc sporo rozumiem też od strony ludzi i organizacji. Teraz to już bardziej świadome decyzje niż rzut kością. - Czyli wygląda na to, że droga do logistyki była trochę z przypadku, a trochę z potrzeby chwili. Jak wyglądał ten zawodowy początek? Od czego się zaczęło i jak to się rozwinęło w kierunku HR i własnej firmy? - Na początku wszedłem w logistykę przez UPS – typowa robota biurowa, ale z czasem doszły konkretniejsze rzeczy jak towary niebezpieczne czy pierwsza pomoc. Potem założyłem własną firmę transportową, która dała mi konkretną szkołę życia – decyzje, papierologia, ciśnienie. W międzyczasie próbowałem też swoich sił w doradztwie biznesowym - miałem kilku klientów, może z 5–6, ale kokosów z tego nie było. Za to prawdziwy przełom przyniosła współpraca z Amazonem- brałem od nich ładunki i jeździłem swoją ciężarówką z ich naczepami. Wtedy zarobki skoczyły mi 4–5 razy w porównaniu do tego, co miałem w UPS - i to była pierwsza chwila, kiedy faktycznie poczułem, że robię coś na własnych zasadach i to się opłaca. - Twoja ścieżka zawodowa wygląda na bardzo intensywną i różnorodną - od pracy biurowej w UPS, przez własną firmę, aż po współpracę z Amazonem. Co było dla Ciebie największym wyzwaniem w prowadzeniu własnej działalności, a co dało Ci największą satysfakcję? - Największym wyzwaniem było to, że wszystko spadało na mnie plus jedna księgowa którą zatrudniłem - decyzje, odpowiedzialność, ryzyko finansowe, papierologia i walka z urzędami. Nie było "działu księgowości" czy "pani od HR" - prawie wszystko ogarniałem sam, od ogarnięcia ładunków po załatwianie pierdół w HRMC. Presja była non stop. A największa satysfakcja? Chwilę po tym, jak zacząłem współpracę z Amazonem i zobaczyłem pierwsze realne pieniądze, 4–5 razy więcej niż w UPS ( pomyśl sobie że z dnia na dzień Twoje zarobki o tyle rosną... a do tego świadomość, że to wszystko ogarnąłem sam, bez lizania żadnych tyłków w biurze. To była pierwsza działalność, gdzie naprawdę poczułem, że mam kontrolę i że warto było zaryzykować. - Wspomniałeś wcześniej o strategii – nie tylko w pracy, ale i w grach. Czy są jakieś pasje, w których możesz tę strategię wykorzystać albo podszlifować? Co Cię kręci poza CS-em i OGame? - Poza CSkiem i OGame najwięcej daje mi psychologia i zarządzanie. Interesuje mnie, jak działa człowiek, co go napędza, jak podejmuje decyzje. Lubię analizować sytuacje i relacje, szukać schematów i rozkładać wszystko na czynniki pierwsze. Nawet jak ktoś odwali jakąś głupotę, to zamiast się irytować, zaczynam się zastanawiać, co go do tego doprowadziło. Muzyka też gra dużą rolę w moim życiu. Gram na gitarze, najczęściej thrash metal- wychowałem się na Slayerze i Metallice, więc to mnie trzyma w pionie i daje konkretny zastrzyk energii. Do tego dochodzą podróże, ale nie te z opcją all inclusive, tylko raczej plecak, cięższy teren i konkretne buty. Im mniej komfortu, tym lepiej mi się myśli. Wszystko, co pozwala mi się rozwijać, testować siebie i wyjść poza schemat, ma u mnie pierwszeństwo. - Mówisz o psychologii i analizie ludzi – to brzmi jak coś więcej niż tylko hobby. Czy myślałeś kiedyś o tym, żeby pójść w tę stronę zawodowo, np. coaching, terapia, praca z ludźmi? Czy to raczej zostaje w sferze pasji? - W moim przypadku to właśnie od psychologii wszystko się zaczęło. Zawsze interesowali mnie ludzie, ich motywacje, zachowania, to co siedzi pod powierzchnią. Kiedy doszedłem do momentu, że chcę skończyć wyższe studia, zrobiłem kilka testów i analiz, żeby lepiej zrozumieć w którą stronę iść. Wynik był jasny. Największą satysfakcję daje mi rozwijanie innych ludzi. Dlatego wybrałem HR. To dla mnie połączenie pasji z konkretnym działaniem. Chcę pracować z ludźmi i na ludziach, ale mam świadomość że to wymaga też ciągłej pracy nad sobą. Bez tego ani rusz. - Grasz na gitarze i wspomniałeś, że thrash metal to Twój żywioł. Jak zaczęła się Twoja przygoda z gitarą i tym gatunkiem muzycznym? - Ha, to dobre pytanie. Moja starsza siostra miała męża, który był totalnie zakręcony na punkcie AC/DC. Jego kolekcja winyli i płyt była warta tyle co nowy dom, bez przesady. Jako dzieciak często u nich bywałem i tam pierwszy raz złapałem zajawkę na mocne brzmienia. Jeździliśmy razem na koncerty i kilkudniowe festiwale, a na Woodstocku byłem ponad dziesięć razy, w tym dziesięć lat z rzędu. Mieliśmy swoje miejsce, co roku te same twarze, ten sam klimat, namioty i zero spiny. Jak byłem nastolatkiem, zaczęły się ogniska i znajomy, rok starszy ode mnie, grał już na gitarze. Potrzebował kogoś do gitary prowadzącej, więc kupiłem swoją pierwszą gitarę, zaczęliśmy razem grać i kilka miesięcy później mieliśmy już własny zespół. On grał solówki, ja prowadziłem rytm. Tak się zaczęło. - Znam to skądś, ten klimat koncertów i gry na gitarce, coś pięknego :). Długo wasz zespół istniał? Graliście na jakichś większych imprezach czy w "garażu"? To był raczej zespół krótkiego lotu, ale intensywny. Graliśmy przez jakieś 15 miesięcy i występowaliśmy głównie na lokalnych imprezach, typu dożynki albo dni miasta. Dla nas to wtedy było jak stadion narodowy. Później każdy poszedł do innej szkoły średniej i naturalnie się to rozmyło. Ale z gitarzystą solowym do dziś utrzymujemy kontakt. Mamy tradycję, że raz w roku spotykamy się na obiad. W zeszłym roku wpadł do mnie i poszliśmy razem na festiwal. Fajnie czasem wrócić do tamtych klimatów - Z tego, co mówisz, muzyka to była dla Ciebie ważna część młodości, a koncerty i festiwale dały sporo niezapomnianych wspomnień. A jak jest z podróżami? Masz jakieś ulubione miejsca, które odwiedziłeś? - Zdecydowanie, podróże też miały i mają swoje miejsce. Nie interesują mnie kurorty i hotele z basenem. Zawsze ciągnęło mnie w stronę natury i miejsc z charakterem. Lubię się zmęczyć, coś przeżyć, a nie tylko odpoczywać. Najlepsze wspomnienia mam z gór, szczególnie z wypraw w Lake District i Peak District tutaj w UK. Klimat, przestrzeń, cisza, totalne oderwanie. W planach mam teraz Tajlandię, konkretnie Phuket, żeby zobaczyć coś zupełnie innego, ale nie tracę z oczu tych surowych, mniej komercyjnych kierunków. - Wspomniałeś, że planujesz Tajlandię, Phuket. Co Cię tam najbardziej kusi? Chcesz zobaczyć tamtejszą kulturę, przyrodę, a może masz już jakieś konkretne plany? - Chcę zobaczyć wszystko po trochu, ale najbardziej ciągnie mnie tam klimat totalnego luzu i inny rytm życia. Interesuje mnie kultura, jedzenie, ludzie, no i oczywiście krajobrazy – morze, dżungle, wyspy. Mam kilka miejsc zaznaczonych na mapie, ale nie chcę wszystkiego planować co do godziny. Wolę polecieć, wynająć skuter i po prostu eksplorować. Bez pośpiechu, bez napięcia, chłonąć wszystko na żywo. To ma być bardziej reset niż odhaczanie atrakcji. - Mam nadzieję, że niedługo uda Ci się polecieć do Tajlandii i spełnić te podróżnicze plany. A teraz, bo zbliżamy się do końca naszej rozmowy, przejdźmy do krótkiej rundy szybkich pytań – tak zwanych "szybkich strzałów". Co Ty na to? - Jestem gotowy. - Counter-Strike czy Ogame? - Counter-Strike - Kawa czy herbata? - Kawa - Slayer czy Metallica? - Metallica. - M4A1 czy AK-47? - AK-47 - Książka czy film? - Film. Chociaż dobra książka potrafi rozjechać głowę bardziej niż niejedna fabuła na ekranie. Ale jak mam wybrać na szybko, to film. - Arku, wielkie dzięki za szczerą rozmowę i podzielenie się swoim światem — zarówno tym z gier, jak i z życia. Fajnie było poznać Cię bliżej, Twoje pasje, podejście do pracy i plany na przyszłość. Trzymam kciuki za realizację wszystkich pomysłów — czy to w logistyce, psychologii, czy może na Madagaskarze! Chciałbyś na koniec dodać coś od siebie? Kogoś pozdrowić, czy może nie zabrakło jakiegoś pytania, na które chciałbyś odpowiedzieć? - Dzięki wielkie, serio fajnie się gadało. Czasem człowiek sam sobie porządkuje w głowie różne rzeczy, jak tak opowiada. Niczego mi nie zabrakło, pytania były konkretne i bez ściemy, więc szacun za to. Pozdrowienia? Dla całej starej ekipy z CS-a, dla tych co pamiętają jeszcze serwery z Sx'em. Dzięki jeszcze raz i powodzenia w redakcji. Dobrze Ci idzie!9 punktów
-
🍅 Ketchup na receptę? Cofniemy się w dzisiejszej ciekawostce w czasie, dokładnie do lat 30. XIX wieku. Wtedy pomidory miały trochę inną symbolikę niż aktualnie. W Ameryce pomidor uważany był za "owoc diabła" osoby, które odważyły się go zjeść na surowo, rzekomo miały umierać śmiercią bolesną. W tamtych czasach jednak ketchup z pomidorami nie miał nic wspólnego, sos był brązowy, a przygotowywano go na bazie ryb lub grzybów. Lekarz John Bennet z Ohio dodał do mikstury pomidory, a następnie ogłosił, że wynalazł świetne lekarstwo na biegunkę i niestrawność. Historia jednak się na tym nie kończy, John Bennet nawiązuje współpracę z Archibaldem Milesem z tytułu również lekarz, ale znany był z sprzedaży różnych "cudownych lekarstw". Biznes się rozkręca, razem promują ketchup jako lek niemal na wszystko od biegunki po żółtaczkę, bóle głowy, reumatyzm, kaszel oraz przeziębienie. Bańka pęka po 15 latach działalności, kiedy konkurencja zaczyna masowo podrabiać lek dodając do niego leki na przeczyszczenie. Szaleństwo medycyny ketchupowej kończy się w 1850 r. źródło: Klik3 punkty
-
3 punkty
-
Dostałeś bana na innym koncie za MH i teraz próbujesz wejść na serwer na multikoncie.3 punkty
-
Nick: KaiNorbert Przedstaw swoją propozycję: Moją propozycją jest dodanie kasyna serwerowego, aby urozmaicić grę na serwerze po śmierci. Działanie: Czarny - 49.5% - x2 monet postawionych Czerwony - 49.5% - x2 monet postawionych Zielony - 1% - x10 monet postawionych !Bet G (green) 10000 przez trafienie przez takiego gracza koloru zielonego postawionego wygrywa on postawioną liczbą x10 Jeżeli nie trafi i wypadnie inny kolor dostaje z powrotem 10% zakładu. Dla każdego gracza jest to samo losowanie. Minimalny bet 250 Maksymalny bet 25000 Kiedy będzie można betować : Gdy runda zostanie wygrana po ostatnim killu, rozbrojeniu lub wybuchu paki gdy gra muzyka będzie można zabetować a wyniki betów na początku next rundy. To tyle z mojej strony. To nie jest finalna wersja jeżeli macie pomysły jak to jeszcze urozmaicić proszę pisać w odpowiedziach. Dziękuję o uwagę.2 punkty
-
A to ciekawe, bo bana dostałeś 27 czerwca i wtedy ostatnio byłeś na serwerze - 13 dni temu. Odwołanie należy napisać w przeciągu 48 godzin od daty zbanowania. Chciałeś oszukać i przeczekać, ale to tak nie działa. Żegnamy.2 punkty
-
SB.NGNW.pl Wprowadzono poprawki UI na stronie. NGNW.pl Naprawiono błędne wyświetlanie statystyk z działów na forum.2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
bardzo przyjemny wywiad! miło poznawać bliżej kolejne osoby z sieci2 punkty
-
1 punkt
-
1 punkt
-
SUPERMOCE [MOCE] zwiększono dystans w jakiej działa supermoc długa kosa oraz zwiększono obrażenia, które zdaje: LPM -> 50HP, RPM -> 90HP [MOCE] zwiększono zakres HP, jaki można ukraść z supermocą wampir: min 10HP, max 35HP [MOCE] zmieniono max HP dla supermocy zombie do 400 punktów (testowo, czekamy na feedback) [MOCE] minimalna ilość skoków dla supermocy dodatkowe skoki została ustawiona na 2 (wcześniej 1) wszystkie zmiany będą dostępne od 11.07.2025 po godz. 5:30 kiedy serwery dokonają codziennego restartu1 punkt
-
Odwołanie zostało odrzucone! Jeśli nie zgadzasz się z decyzją - zgłoś ten post.1 punkt
-
Dla wszystkich, którzy się zastanawiają, o co tu chodzi – to po prostu krótkie ciekawostki wrzucane wieczorem. Jeśli czytacie to rano… cóż, czujcie się trochę nielegalnie. To trochę jak łykanie Apapu Noc za dnia. Gałka muszkatołowa – przyprawa z efektem specjalnym? Tym, którzy często coś pichcą w swojej kuchni podejrzewam, że przyprawa dość znana, dodaje się ją zarówno do potraw kremowych, tłustych i słodkich. Idealnym przykładem są różnego rodzaju ciasta, zupy krem, ziemniaki czy sosy - gdzie dodacie tam będzie dobrze. Ale… mało kto wie, że ten niepozorny dodatek w dużej ilości powoduje halucynacje, które utrzymują się ok. 3 do 6 godzin. Spożywanie jej w ilościach 60-315mg oddziałuje na nasz mózg, wywołując objawy podobne do marihuany. Dzieje się tak przez zawartą w niej mirystycyne. Nadmierne spożycie może powodować działania niepożądane tj. poczucie niepokoju, splątania, zaburzenia orientacji zarówno w przestrzeni, jak i w czasie, wywołanie omamów wzrokowych, nudności, bóle brzucha. Gałka muszkatołowa poza działaniem halucynogennym ma jeszcze jedno ciekawe zastosowanie, jako afrodyzjak. Już niewielka ilość powoduje przekrwienie narządów płciowych, efekt działa zarówno na mężczyzn, jak i kobiety. źródło > 11 punkt
-
NGNW.pl Utworzono dedykowaną podstronę z głosowaniem na serwery znajdującą się pod adresem: https://ngnw.pl/vote/. Po zagłosowaniu na dany serwer użytkownik ma możliwość załadowania kolejnego serwera - a po zakończonym głosowaniu jest on automatycznie przenoszony do tematu z głosowaniem.1 punkt
-
1 punkt
-
SB.NGNW.pl Usunięto błąd 404 podczas wyświetlania listy wszystkich blokad przez niezalogowanego użytkownika (gościa). Poprawiono widoczność listy (Typ blokady, Data | Czas, Gracz oraz Długość). Po zmianie koloru sekcji nie powinna się ona zlewać ze statusem banów podczas przewijania strony. Poprawiono bezpośrednie odnośniki do podstron. Usprawniono działanie strony przez co powinna ona działać jeszcze szybciej. NGNW.pl Poprawki strony w wersji mobilnej. Poprawiono bezpośrednie odnośniki do podstron. Poprawiono działanie automatycznego systemu zarządzania płatnymi usługami VIP. Poprawiono wyświetlanie odznaczeń (plakietek) w profilach użytkowników. W wielu przypadkach występował ich brak lub złe dane ładowane bezpośrednio w profilu wybranego użytkownika. Poprawiono jakość emotikon, które tego wymagały. Uzupełniono działy, które tego wymagały o automatyczne wzory podczas tworzenia wątków.1 punkt
-
NGNW.pl Naprawiono problem z zarejestrowaniem się (i zalogowaniem) przy użyciu konta Discord. Tym samym można znów połączyć konto na forum ze swoim kontem na Discordzie, jeśli ktoś jeszcze tego nie zrobił.1 punkt
