Skocz do zawartości
wspolpraca

Współpracujmy - to takie proste!

Jeśli terroryści i antyterroryści potrafią się dogadać, to my również możemy! Jesteśmy otwarci na wszelkie formy współpracy i chętnie podejmiemy rozmowy.

Zagłosuj na nasze serwery

Zagłosuj na nasze serwery

Jedno kliknięcie dla każdego serwera, a jak wspiera jego rozwój. Zagłosuj na nasze serwery, odpowiedz w temacie i zgarnij reputację w ramach wdzięczności za pomoc!

Ustaw skiny na serwerach CS2

Ustaw skiny i kosy na serwerach

Już nic prostszego, jak przejście na skiny.ngnw.pl dzieli Cię od ustawienia ulubionych skinów na naszych serwerach CS2!

Zdobądź skiny od partnera NGNW.pl

Sprawdź swoje postępy w panelu rankingowym

Wejdź na stronę rankingu, wybierz serwer, wpisz swój nick i zobacz, jak sobie radzisz, sprawdzając swoje statystyki.

Zagłosuj na nasze serwery

Dołącz do grupy Steam

Dołącz do naszej grupy Steam i zyskuj na tym! Będąc na grupie zyskujesz: więcej monet podczas gry na serwerach oraz jesteś na bieżące ze wszystkimi wydarzeniami na sieci!

Zagłosuj na nasze serwery

Odwiedź naszego Facebooka

NGNW.pl działa również na Facebooku! Publikujemy tam treści, co najmniej raz w tygodniu i pojawiają się tam kody doładowujące konta w sklepiku, warto być na bieżąco!

Zagłosuj na nasze serwery

Zakup VIP lub monet

Kupno usług na ulubionym serwerze to nie tylko korzyści w grze dla gracza, ale także wsparcie serwera i jego rozwoju. Wesprzyj serwer kupując VIP i ciesz się dodatkowymi benefitami.

„Dziennik Grabarza” - Rozdział III


Rekomendowane odpowiedzi

Grabarz-1.png.e044d469f225198fc7087a4fa5a85637.png

Dziś był jeden z tych dni, które zostają z człowiekiem na zawsze. Zaczęło się jak każdy inny, ale już od pierwszego telefonu wiedziałem, że nie będzie zwyczajnie. Pogrzeb dziecka. Zawsze to brzmiało inaczej, jeszcze ciężej, niż inne słowa, które powtarzam codziennie. Czułem to w głosie rozmówcy – ten ból, który przechodzi przez telefon, jakby wypełniał przestrzeń między nami.

Rodzice zmarłego chłopca byli na skraju załamania. Zdecydowali się na kameralny pogrzeb, bez tłumów, bez zbędnych ceremonii, tylko najbliżsi. Ciało, jak zawsze w takich przypadkach, miało być przetransportowane do kaplicy, potem spocząć w małym grobie, który przygotowałem wcześniej. Mały grób, ale wystarczająco duży, by pomieścić całą tę rozpacz.

Zajęło mi to trochę więcej czasu niż zazwyczaj, bo musiałem wykopać głębszy dół. To była malutka trumna – biała, jak śnieg, z kwiatkami na wierzchu. Zawsze mam problem z myśleniem o dzieciach. Ich śmierć nie mieści się w żadnych ramach. Nie da się pogodzić tego, że ktoś tak mały, pełen życia, zostaje odebrany tak wcześnie.

Przygotowałem teren, zrobiłem wszystko, co do mnie należy, ale nie mogłem pozbyć się uczucia, że to wszystko jest niewłaściwe. Choć w tej pracy nic już mnie nie zdziwi, a śmierć nie zaskakuje mnie tak, jak kiedyś, śmierć dziecka to zawsze coś, co pozostaje w człowieku. Jakby każda łyżka ziemi, którą wrzucałem do grobu, ważyła więcej niż zwykle.

Rodzice przyjechali później. Matka trzymała się mocno, ale widać było, że każdy jej krok to ogromny wysiłek. Ojciec, milczący, jakby już nie miał siły na nic. Zostali tylko oni i kilka osób z rodziny. Nikt nie wiedział, co powiedzieć, nikt nie mógł znaleźć słów. Słowa nie pasują do takich chwil.

Gdy zaczęli mówić o swoim synu, o tym, jak był kochany, o tych wszystkich drobnych rzeczach, które codziennie dawały im radość, w powietrzu wisiała ta nieopisana tęsknota. Wydawało mi się, że nawet ziemia nie była gotowa na to, by przyjąć to dziecko do siebie. Bo jak to możliwe, że ktoś taki, taki malutki, zniknął z ich życia?

Wszystko poszło zgodnie z planem. Pogrzeb zakończył się szybko, cicho, tak jak sobie życzyli. Zostali sami. Patrzyłem, jak odchodzą, ledwie trzymając się razem, jakby nie wiedzieli, co mają ze sobą zrobić. Ale to już nie moje. Moja część była skończona. I choćby nie wiem jak starałem się, nie mogłem zatrzymać tych myśli, które ciągle wracały: "Dlaczego?".

Siedziałem potem przez chwilę przy grobie. Czekałem, aż wszyscy odejdą. Chciałem jeszcze raz spojrzeć na ten kawałek ziemi, do którego położyłem wszystko, co miałem, by ta mała dusza odpoczęła w spokoju. To była najcięższa ziemia, jaką kiedykolwiek miałem do przysypania.

Wróciłem do swojej chaty, zmęczony. W pracy takiej jak moja nie ma miejsca na łzy. Ale dzisiaj... dzisiaj te łzy były gdzieś w środku. Czułem je, choć nie pozwalałem im wypłynąć. Czułem ten smutek, który nie chce odejść, bo przecież nie da się zapomnieć, że tak mały człowiek opuścił ten świat.

Na koniec, po wszystkim, zdałem sobie sprawę, że każdy pogrzeb, każdy taki dzień, zostawia ślad, który nie jest tylko fizyczny. Wciąż zastanawiam się, jak wielu ludzi, których pochowałem, miało jeszcze tyle do zrobienia. Jak wielu z nich, gdyby żyli, mogłoby zrobić coś dobrego. W przypadku dziecka, nie ma tej nadziei. Jedyne, co pozostaje, to cisza. I pytanie: „Dlaczego właśnie to dziecko?”

Dziś spać będę z myślą o nim. I o tych, którzy go kochali.

Grabarz-2.png.2e2353a3ac982bee9cdd51424c3ec36c.png

 

Odnośnik do komentarza
https://ngnw.pl/topic/7112-%E2%80%9Edziennik-grabarza%E2%80%9D-rozdzial-iii/
Udostępnij na innych stronach

  • Junior Admin

To kolejny bardzo ciekawy, choć jednocześnie smutny temat. Dzielisz się nietypowymi przemyśleniami i zawsze z przyjemnością je czytam :pepe_okey:

 

   

Odnośnik do komentarza
https://ngnw.pl/topic/7112-%E2%80%9Edziennik-grabarza%E2%80%9D-rozdzial-iii/#findComment-27315
Udostępnij na innych stronach

  • Gość zablokował(a) ten temat
Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Polityka prywatności | Regulamin forum NGNW.pl
Obecnie przeglądasz stronę jako Gość!
Nie masz z tego powodu dostępu do większości funkcjonalności! Chcesz mieć do nich dostęp?