Skocz do zawartości
wspolpraca

Współpracujmy - to takie proste!

Jeśli terroryści i antyterroryści potrafią się dogadać, to my również możemy! Jesteśmy otwarci na wszelkie formy współpracy i chętnie podejmiemy rozmowy.

Zagłosuj na nasze serwery

Zagłosuj na nasze serwery

Jedno kliknięcie dla każdego serwera, a jak wspiera jego rozwój. Zagłosuj na nasze serwery, odpowiedz w temacie i zgarnij reputację w ramach wdzięczności za pomoc!

Ustaw skiny na serwerach CS2

Ustaw skiny i kosy na serwerach

Już nic prostszego, jak przejście na skiny.ngnw.pl dzieli Cię od ustawienia ulubionych skinów na naszych serwerach CS2!

Zdobądź skiny od partnera NGNW.pl

Sprawdź swoje postępy w panelu rankingowym

Wejdź na stronę rankingu, wybierz serwer, wpisz swój nick i zobacz, jak sobie radzisz, sprawdzając swoje statystyki.

Zagłosuj na nasze serwery

Dołącz do grupy Steam

Dołącz do naszej grupy Steam i zyskuj na tym! Będąc na grupie zyskujesz: więcej monet podczas gry na serwerach oraz jesteś na bieżące ze wszystkimi wydarzeniami na sieci!

Zagłosuj na nasze serwery

Odwiedź naszego Facebooka

NGNW.pl działa również na Facebooku! Publikujemy tam treści, co najmniej raz w tygodniu i pojawiają się tam kody doładowujące konta w sklepiku, warto być na bieżąco!

Zagłosuj na nasze serwery

Zakup VIP lub monet

Kupno usług na ulubionym serwerze to nie tylko korzyści w grze dla gracza, ale także wsparcie serwera i jego rozwoju. Wesprzyj serwer kupując VIP i ciesz się dodatkowymi benefitami.

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 16.10.2025 uwzględniając wszystkie działy

  1. Którą lekturę szkolną lubisz czytać najbardziej?
    4 punkty
  2. ONLY MIRAGE, ONLY MIRAGE #2, 5VS5, ARENA, SUPERMOCE [SERWERY] przywrócono prawidłowe działanie serwerów po aktualizacji z 14.10.2025 oraz 15.10.2025 [VIP] naprawiono działanie VIP oraz "wszystkiego" co korzystało z funkcji TakeDamage [VIP] trwające usługi zostały przedłużone o czas ich niedostępności [RANGI] naprawiono wyświetlanie rang pod TAB ONLY MIRAGE #2 [ADS] ogólne poprawki reklam na czacie SUPERMOCE [DZIAŁANIE] losowanie supermocy oraz ich wykorzystywanie zostało przywrócone i działa prawidłowo
    4 punkty
  3. Janko Muzykant W ogólniaku 17-19 lat temu miałem lenia i załatwiało się to streszczeniami, teraz jest inaczej, muszę dokupić jakąś półkę, bo nie mieścimy się już z żoną z książkami jej i moimi.
    4 punkty
  4. Załatwione :) Od godziny 7:00 zacznie się robić tłoczno (lecz pamiętaj , że musi się załadować nowa mapa po tej 7 aby wczytał się config :) ) Ja będę obserwował serwer pod katem wydajności. Jeśli będą jakieś crashe będziemy działać. Co do LIVE na TIKTOK odezwij się do mnie na PW - DISCORD . A ogarniemy ci jakieś benefity. @ Murzyn777
    3 punkty
  5. W życiu przeczytałem całe 4 lektury i do żadnej nigdy nie wróciłem.
    3 punkty
  6. Przez cały okres edukacji udało mi się przeczytać jedynie Krzyżaków. Więcej nie czytałem bo czytanie książek nie jest moją ulubioną formą spędzania czasu.
    3 punkty
  7. Najbardziej lubię wracać do „Dżumy” Alberta Camusa. To nie jest lektura, którą czyta się dla fabuły, tylko dla sposobu, w jaki obnaża ludzką naturę w sytuacji granicznej. Każdy z bohaterów reaguje inaczej — jedni walczą, inni uciekają, a niektórzy próbują nadać sens temu, czego sensu nie ma. Camus nie moralizuje, tylko pokazuje, że człowiek staje się sobą dopiero wtedy, gdy nie ma już żadnych wygodnych odpowiedzi. „Dżuma” jest aktualna zawsze, niezależnie od epoki. Można w niej widzieć metaforę pandemii, wojnę, albo po prostu codzienność – tę cichą walkę z absurdem, którą każdy z nas toczy po swojemu. Lubię ją właśnie za to, że nie próbuje nikogo pocieszać. Pokazuje świat takim, jaki jest: pełen cierpienia, ale mimo to wart przeżycia.
    3 punkty
  8. Są słowa, które lecą jak pociski. A potem przychodzi cisza — i to ona robi prawdziwe spustoszenie. Ten felieton to nie poradnik godzenia się po awanturze, tylko spojrzenie w ten krótki, duszny moment między emocją a refleksją. Tam, gdzie racja ustępuje miejsca milczeniu, a milczenie zaczyna mówić głośniej niż wszystko, co padło wcześniej. Są takie momenty, kiedy w powietrzu nie unosi się już echo krzyku, ale jego smak zostaje na języku. Znasz to. Cisza po kłótni – ten dziwnie gęsty stan zawieszenia, kiedy jeszcze kilka minut temu byłeś gotów udowadniać swoją rację nawet diabłu, a teraz nie wiesz, czy otworzyć okno, czy przełknąć własną dumę. To ten moment, gdy słowa, które miały „tylko zaboleć trochę”, nagle ważą tonę. I każda z nich spada z opóźnieniem — dokładnie wtedy, gdy emocje już opadły. Kłótnia to teatr z udziałem dwóch głównych ról: racji i ego. W dodatku obie role grane są przez tę samą osobę. Bo przecież nikt nigdy nie kłóci się z myślą „może nie mam racji”. Nie, wchodzimy w to jak w bitwę, uzbrojeni po zęby w argumenty, riposty i pamięć doskonałą — taką, która potrafi z 2018 roku przywołać słowo, którego druga strona nawet nie pamięta, że użyła. Kłótnia to sport ekstremalny dla emocji, a cisza po niej to maraton dla rozumu. I ta cisza… Ona nie jest spokojem. To nie ta miła cisza po rozmowie, kiedy wszystko zostało powiedziane. To raczej pole bitwy, po której echo jeszcze nie zdążyło się odbić od ruin. Bo po kłótni nie milczysz z ulgą — milczysz z ciężarem. Czasem patrzysz wtedy na tę drugą osobę i próbujesz sobie przypomnieć, od czego to się właściwie zaczęło. I to jest najgorszy moment. Bo kiedy nie pamiętasz powodu, a wciąż czujesz gniew, zaczynasz rozumieć, że nie chodziło o „to”. Nigdy nie chodzi tylko o to. To zawsze coś głębiej — drobne pęknięcia, niedopowiedzenia, słowa, które miały paść, ale nie padły, więc urosły do rozmiaru lawiny. Cisza po kłótni to moment, w którym rozum mówi: „Przeproś”, a duma dodaje: „Ale przecież to on zaczął”. I wtedy siedzicie oboje — dwa ciała w jednym pomieszczeniu, a między wami niewidzialna ściana złożona z miliona „a nie mówiłem?”. To nie cisza. To napięcie w czystej postaci, które można by butelkować i sprzedawać jako broń masowego rażenia. Ale w tej ciszy jest też coś jeszcze — prawda. Bo dopiero wtedy, gdy ucichnie krzyk, słyszysz siebie naprawdę. Nie tego rozwścieczonego gladiatora, który musi wygrać dyskusję, tylko człowieka, który zaczyna czuć, że może właśnie stracił kogoś ważnego przez jedno słowo za dużo. Bo każde „mam rację” ma swoją cenę. I rzadko kiedy jest nią spokój. Najciekawsze jest to, że większość kłótni nie kończy się w momencie, gdy ktoś powie „przepraszam”. One kończą się wtedy, gdy cisza zaczyna boleć bardziej niż to, co zostało powiedziane. Dopiero wtedy człowiek łapie, że w całym tym teatrze racji nie chodziło o zwycięstwo, tylko o zrozumienie. Ale tego nikt nie mówi na głos — bo przecież trzeba zachować twarz. Ludzie często boją się ciszy. Nie potrafią w niej usiedzieć. Włączają telewizor, muzykę, byle zagłuszyć własne myśli. Ale ta cisza po kłótni jest inna. Ona nie daje się zagłuszyć. Możesz puścić ulubioną playlistę, ale i tak każde słowo będzie brzmiało jak przypomnienie. Bo cisza po kłótni to nie brak dźwięku. To obecność wszystkiego, czego się nie powiedziało. Zabawne, jak różne mogą być te chwile. Czasem cisza jest chłodna jak zima — każdy ruch może być interpretowany jako prowokacja. Inny razem jest miękka, niepewna, jakby obie strony chciały powiedzieć „już dość”, ale nie wiedzą jak. A czasem jest po prostu pusta. Nie dlatego, że zabrakło emocji, tylko dlatego, że oboje zrozumieliście, że nic już nie ma sensu. I tu pojawia się pytanie: czy cisza to koniec, czy początek? Zależy. Jeśli po niej przychodzi zrozumienie — może być początkiem czegoś lepszego. Ale jeśli jest tylko przedłużeniem dumy, to staje się grobem relacji. Bo cisza, wbrew pozorom, ma swoją temperaturę. Czasem chłodzi, czasem parzy. Czasem leczy, a czasem tylko konserwuje to, co już dawno się rozpadło. Wiele osób wierzy, że czas goi rany. Bzdura. Czas niczego nie leczy, jeśli nie ma rozmowy. Czas tylko ucisza ból na tyle, byś mógł udawać, że go nie czujesz. Ale potem wystarczy jedno spojrzenie, jedno zdanie, i wszystko wraca z taką samą siłą. Bo w kłótniach, jak w historii, nic się nie kończy, dopóki nie zostanie nazwane. Może dlatego najtrudniejsze przeprosiny nie brzmią „przepraszam”. One brzmią: „Nie chciałem, żeby tak wyszło”. Bo to zdanie nie szuka racji, tylko sensu. A to duża różnica. Cisza po kłótni to egzamin z człowieczeństwa. Sprawdza, kto umie schować dumę, kto potrafi pierwszy podejść, dotknąć dłoni, nie powiedzieć nic — ale powiedzieć wszystko. Bo pojednanie rzadko zaczyna się od słów. Częściej od westchnienia. I może właśnie w tym tkwi cały paradoks. W czasie kłótni mówimy wszystko, byle wygrać. Po niej milczymy, byle nie przegrać. A prawdziwa siła leży gdzieś pomiędzy – w tym momencie, kiedy potrafisz spojrzeć drugiej osobie w oczy i zrozumieć, że nie musisz mieć racji, żeby mieć serce. Bo cisza po kłótni nie jest końcem. To tylko chwila, w której uczysz się słuchać — nie drugiego człowieka, ale siebie. A jeśli dobrze się wsłuchasz, usłyszysz coś bardzo ważnego: że te wszystkie słowa, które ważyły tonę, można zamienić w jedno, które waży tyle, co nic – „chodź”.
    1 punkt
  9. Słowa mając moc - tak zwyczajnie, po prostu. Poruszony ciężki temat, bo związany trochę z naszą dojrzałością, albo czasami jej brakiem. Fajnie złożone!
    1 punkt
  10. Nie lubiłem czytać te lektury, ale jak już czytałem te, które był krótkie, żeby było, że przeczytałem całość (dla siebie), niż streszczenie. Przeczytać raz i zapomnieć.
    1 punkt
  11. Czy myślisz, że ludzie są szczęśliwsi, gdy wiedzą mniej?
    1 punkt
  12. Myślę, że tak ale z drugiej strony żyć w niewiedzy też nie jest dobrze ;p
    1 punkt
  13. RANK.NGNW.pl Wprowadzono aktualizację na stronie w wersji oznaczonej jako v1.1 (pierwsza, większa aktualizacja i nowości od czasu publikacji strony), a wraz z nią pojawiły się: System kont i uprawnień administratorskich. Prosty oraz szybki panel zarządzania (panel admina). Automatyczny system publikacji ogłoszeń (akceptowalny HTML) i zarządzania włącznie z historią na podstronie z poziomu strony (koniec z ręcznym, żmudnym edytowaniem plików). Globalne statystyki z serwerów wraz z porównywaniem wzrostów statystycznych + historią. Wprowadzono codzienne, automatyczne resetowanie się podsystemów o godz. 6:00 czasu lokalnego. Zmieniono całkowicie sposób pobierania, ładowania oraz osadzania danych graczy na ich profilach oraz stronie głównej. Usunięto oraz zaktualizowano system plików - strona powinna działać jeszcze bardziej płynnej przez co komfort korzystania powinien być jeszcze lepszy.
    1 punkt
  14. Założę się o paczkę papierosów (albo o dobrą kawę), że nie przeżyłeś dnia bez choćby jednego „kurwa”. A może nawet kilku — zależy, jak wyglądał poranek, korki i czy ekspres znowu nie postanowił się zapchać. Przeklinamy wszyscy — ja, ty, twoja babcia i ta pani z urzędu, która na zapleczu rzuca pod nosem „ja pierdolę, znowu źle wypełnione”. Tyle że nikt z nas raczej nie zastanawia się, skąd się to wszystko wzięło. A wiesz co? Warto. Bo historia wulgaryzmów to momentami coś między komedią historyczną a socjologicznym horrorem. „Kurwa” – matka wszystkich przekleństw Nie da się zacząć inaczej. To słowo jest jak królowa – wszechobecna, wielofunkcyjna, a czasem nawet... potrzebna. „Kurwa” może wyrażać frustrację, zachwyt, złość, zdziwienie, a w odpowiednim tonie – nawet sympatię. Ma tysiąc znaczeń i jeszcze więcej zastosowań. Etymologicznie — nie, nie pochodzi z łacińskiego curva („krzywa”). To błąd, który powtarzają nawet ci, co lubią się mądrzyć przy piwie. Nasze „kurwa” ma słowiańskie korzenie — od „kura” i „kur”, czyli po prostu od... koguta. Jak tłumaczy Wiesław Boryś, kobiety lekkich obyczajów nazywano „kurami”, bo jak to ładnie ujmowano w dawnych tekstach — „lubią gdakać i rano wracać do kurnika”. Brutalne? Owszem. Ale tak właśnie rodził się język, którym dziś rozładowujemy emocje po przegranej w CS-ie. Pierwsze zapisy słowa „kurwa” pojawiły się już w XV wieku. W 1415 roku! Można więc powiedzieć, że to jedno z najstarszych słów wciąż aktywnych w języku polskim. Niesamowite, że tyle wieków później nadal spełnia dokładnie tę samą funkcję: wyraża emocje lepiej niż jakiekolwiek „och” czy „ależ”. „Chuj” – najbardziej kontrowersyjny klasyk Drugie miejsce w narodowym rankingu bluzgów. Etymologia? Dwie główne teorie: Od starosłowiańskiego choj, czyli „stojący prosto”. Z tego samego rdzenia pochodzi... „choinka”. Tak, twoja świąteczna choinka i przekleństwo z ust kierowcy ciężarówki mają wspólnego przodka. Od „chujec” – samiec rozpłodowy świni domowej. Wyraz wywodzi się od przymiotnika „chudy”, bo taki samiec był szczupły, w przeciwieństwie do kastrowanego tucznego knura. Z tego wzięło się powiedzenie „nie ma chuja we wsi”, które pierwotnie znaczyło: „nie ma już samców zdolnych do zapłodnienia”, czyli – mówiąc po naszemu – reprodukcyjna katastrofa. Dziś oznacza raczej, że czegoś na pewno się nie da zrobić. Ewolucja znaczenia? Fenomenalna. „Pierdolić” – słowo o zaskakująco logicznej konstrukcji „Pierdolę” to nie tylko deklaracja braku chęci. To słowo ma korzenie w prasłowiańskim perd- – tym samym, co w staropolskim „perdzieć”. Tak, chodzi o to, o czym myślisz. Początkowo miało ono znaczenie czysto fizjologiczne, ale z czasem zaczęło symbolizować „czynność bez sensu, hałaśliwą, bezproduktywną”. Stąd „pierdoła” – ktoś, kto robi dużo hałasu, a mało pożytku. Dopiero później słowo nabrało seksualnych i wulgarno-emocjonalnych konotacji. „Cipa” – od niewinnego kwiatu do zakazanego wyrazu Dziś to słowo ma jedno z najbardziej tabu znaczeń, ale jego historia jest zaskakująco łagodna. W staropolszczyźnie „cipa” mogła oznaczać… coś miękkiego, delikatnego, a nawet „kwiat”. W gwarze mazowieckiej mówiono tak o delikatnych tkaninach czy roślinach. Dopiero z czasem, jak wiele słów związanych z cielesnością, zostało sprowadzone do sfery wstydu i wulgarności. Dziś, w zależności od kontekstu, potrafi być zarówno obelgą, jak i narzędziem emancypacji. (Wystarczy posłuchać niektórych raperów czy aktywistek – „oddzyskują” to słowo na własnych zasadach). „Pizda” – siostra „cipy”, ale z innym rodowodem To wyraz o południowosłowiańskim pochodzeniu – w chorwackim „pizda” i czeskim „píča” znaczy dokładnie to samo, co w polskim. Rdzeń prawdopodobnie pochodzi od dźwiękonaśladowczego pizd- – imitującego dźwięk uderzenia, trzasku. Pierwotnie więc „pizda” mogła oznaczać „uderzenie” lub „cios”, a dopiero potem przyjęła znaczenie anatomiczne. Zabawne? Tak, zwłaszcza gdy pomyślisz, że dziś mówimy „dostał w pizdę” – wracając nieświadomie do pierwotnego sensu. „Cholera” – klątwa z medycznym rodowodem Kiedyś to nie było lekkie słówko, które można rzucić przy dzieciach. „Cholera” była śmiertelną chorobą, a życzyć komuś, by ją dostał, było prawdziwym przekleństwem. Dosłownie — rzuceniem klątwy. Dopiero z czasem, gdy sama choroba przestała siać strach, słowo złagodniało i dziś funkcjonuje jako „bezpieczny” zamiennik mocniejszych bluzgów. „Debil”, „idiota”, „imbecyl” – od łacińskich diagnoz do obelg Wszystkie te słowa miały ściśle naukowe znaczenie w psychiatrii XIX i XX wieku. „Debil” oznaczał lekki stopień niepełnosprawności intelektualnej, „imbecyl” – umiarkowany, a „idiota” – ciężki. Dopiero z czasem zostały przejęte przez język potoczny jako inwektywy. Efekt? Z naukowych terminów stały się pogardliwymi epitetami, aż w końcu całkowicie wypadły z użycia medycznego. „Zajebiście” – pozytywny potomek brutalnego przodka Słowo „zajebisty” pochodzi oczywiście od „jebać” – jednego z najstarszych i najintensywniejszych wulgaryzmów w polszczyźnie. W staropolszczyźnie miało zresztą znaczenie nieco inne: oznaczało gwałt, napaść, a dopiero później seks w kontekście wulgarnym. „Zajebiście” jako „świetnie” to dopiero współczesny wynalazek, pokazujący, jak polski język potrafi zamieniać brutalność w entuzjazm. „Jasna cholera”, „kurde”, „motyla noga” – czyli kultura cenzury Nie da się też nie wspomnieć o tym, jak Polacy nauczyli się omijać zakazy. Kiedy nie wypadało rzucać mięsem, powstały „zamienniki”: kurde, psiakrew, motyla noga, jasny gwint. Każdy wiedział, co autor miał na myśli — ale nikt nie mógł się przyczepić. To trochę jak powiedzieć „niech to szlag” zamiast „niech to pierdolnie”. Delikatnie, a jednak z serca. Na koniec Przekleństwa są jak przyprawy — bez nich język byłby mdły. Ale jak z przyprawami, łatwo przesadzić. Słowo „kurwa” wypowiedziane z emocją potrafi mieć moc większą niż sto zdań złożonych, ale w nadmiarze traci sens. A jednak… to właśnie te słowa najlepiej oddają to, co w nas najbardziej ludzkie — frustrację, gniew, zachwyt, emocje. Bo przecież czasem, gdy życie znów się posypie, jedyne, co można powiedzieć, to: „No kurwa, serio?”
    1 punkt
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Polityka prywatności | Regulamin forum NGNW.pl
Obecnie przeglądasz stronę jako Gość!
Nie masz z tego powodu dostępu do większości funkcjonalności! Chcesz mieć do nich dostęp?